Haft jako forma ilustracji
Czy haft może być równorzędnym środkiem wyrazu dla ilustracji książkowej? Australijskie studio Maricor/Maricar udowadnia, że tak. Ich haftowane okładki nie tylko zastępują rysunek czy grafikę komputerową, ale wnoszą do projektowania książek dodatkową warstwę znaczeniową haftu – delikatność, miękkość, a zarazem wyjątkową precyzję i kunszt ręcznej pracy.

Współczesna ilustracja opiera się na różnorodności technik – od pasteli po wektory. Haft, choć rzadko spotykany w tym kontekście, pozwala osiągnąć efekty, których nie zapewni żadna inna technika. Wzór utworzony z nici oddaje charakter epoki lub tematu, do której nawiązuje książka, albo staje się wyrazistym kontrastem – np. haftowana okładka powieści kryminalnej zderza delikatność materiału z brutalnością treści.
Maricor/Maricar to pionierki w tej dziedzinie. Ich projekty, zamawiane przez wydawnictwa i magazyny na całym świecie, udowadniają, że ilustracja nie musi być malowana czy drukowana – może być haftowana. A to dopiero początek. Które wydawnictwo w Polsce podejmie to wyzwanie? Wydawnictwo Marginesy dało tutaj piękny przykład okładką książki Zosi Papużanki „Kąkol”.
A może są wśród nas ilustratorzy, którym mogłabym coś wyhaftować?
Czy znacie inne książki z haftowanymi okładkami? Dajcie znać w komentarzach!
U haftu know – cykl o nieoczywistych stronach sztuki haftu, o których nie śniło się nawet najstarszym historykom sztuki.










